Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2012. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2012. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

[Recenzja] Author a-gang [pi:em]

Jak zapewne można było zauważyć, sprzedałem już swoja starą ramę. Z tego właśnie powodu chciałbym troszkę opisać swoje doświadczenia z tym sprzętem.

Author a-gang [pi:em] 14" + Octane One Warp 1

Marka: Author
Model: A-gang [pi:em] 14"

Przebieg : rama służyła mi wiernie przez dwa lata, jaki przebieg w kilometrach to nie wiem, ale kogo to interesuje, przy takim zastosowaniu nie jest ważny przebieg, a to co się lata; a u nas nie za bardzo jest co latać, chociaż mimo tego czasem zdarzyło się polecieć dropy po 1,5 metra (co to jest :D), jakieś małe hopki, zwykły nizinny fun,


Warunki użytkowania: rama była jeżdżona głównie po asfalcie bo nawet na miejscowe trasy trzeba jakoś dojechać, a ja ten dojazd mam akurat taki że więcej dojeżdżam do tras jak nich jeżdżę i latam; ważyłem wtedy (teraz też) ok. 55kg; w zimę nie jeździłem,

Zalety:
  • całkiem lekka (2060g),
  • poziome haki - jeśli ktoś chce tak jak ja zmontować SS,
  • tania jako używana,

 Wady: 
  • pionowe haki - cały czas przesuwające się koło, a co za tym idzie, ciągle nierozregulowujący się hamulec, dodatkowo gdybym chciał już wtedy złożyć napęd biegowy, miałbym nie lada problem z dostępnością haka,
  • geometria - a najbardziej kat główki sprawiający że przy amorze 150mm suport był już w kosmosie, normalny amor do tej ramy to 100mm, ale z takim amorkiem to nadaje się ona tylko do streetu i dirtu, do których została niby stworzona, jednak do tych dyscyplin też średnio się nadaje ze względu na długość tylnego trójkąta, a po za tym jest aluminiowa, alu i street :/
 Ogólnie jest to rama do wszystkiego i niczego, ani do dirtu, ani do streetu, ani do FR. Typowa rama na start do funbike'a, mnie jeździło się na niej wygodnie, dopóki nie spróbowałem Horneta :D

Author a-gang [pi:em] 14" + Marzocchi Drop Off 3

Author a-gang [pi:em] 14" + Marzocchi Drop Off 3
 
 

sobota, 17 listopada 2012

Podsumowanie sezonu

Tak naprawdę to post powinien nazywać się: "Smutne podsumowanie...", nie chciałem jednak psuć nastroju już w tytule. Sezon rowerowy praktycznie się już zakończył i nadszedł czas na jego podsumowanie.

Tak więc w marcu zapowiadało się dosyć ciekawie: nowe części, nowy rider (Czarny), nawet mimo tego że Wacek nie mógł (jeszcze tylko 2 miesiące) jeździć, miało być nieźle. Jednak wyszło jak wyszło, Czarny złamał łapę, Artur znalazł dziewczynę, i w wakacje praktycznie nie jeździłem. Wyszło tak że przed wakacjami była praktycznie co sobotnia dłuższa jazda, a w wakacje tylko 2 razy byłem na Zawiślu. 2 miesiące jazdy koło komina, nawet jak zbudowaliśmy coś blisko siebie o i tak zaraz dzieciakom które muszą tam palić fajki i pić piwo się nie podobało i musieli zniszczyć, albo czasami nawet kłaść deskę z gwoździami na wybiciach. Potem jeszcze po rozpoczęciu szkoły byłem raz na Zawiślu i na tym się skończył mój sezon :/ Potem jeszcze Artur zamienił fulla na streetówkę bo stwierdził ze nie ma z kim i gdzie jeździć.

Tylko czekać na kolejny sezon i już teraz pracować na to by był o lepiej, albo i najlepiej :D