Także stało się, Bitch Czarnego nie będzie już dłużej stał i się kurzył. Po chyba trzech latach w końcu będzie mógł poczuć pod sobą coś innego niż tylko beton :D
Miło też oczywiście że należy teraz do Konrada, a w związku z tym został poniekąd w rodzinie, miło tez oczywiście mi bo sam ten rower składałem i to w obydwóch tego słowa znaczeniach. Także można domyśleć się że bardzo cieszę się że mogę znowu zajrzeć co się w nim dzieje. Albo lekko wpłynąć na zmiany jakie na pewno w nim zajdą.
Póki co Konrad już lekko przystosował rower do siebie, dodał kilka swoich starych części, kilka smaczków np. sztyca z Aliexprees itp.
Co będzie z rowerem dalej, tego nie wiem, znając młodego to pewnie niedługo znowu będzie coś zmieniał i coś sprzedawał, mam tylko nadzieję że zdąży trochę pośmigać na tym sprzęcie.
Czytał ktoś może stronę O Mnie? Jeśli tak to może wiecie że kiedyś, kilka lat temu, przechodziliśmy przez fazę projektowania i budowy własnej konstrukcji rowerów. Nie chodziło oczywiście o konstruowanie normalnych sprzętów do bicia kilometrów, nie :D
Chodzi o w pełni customowe maszyny, przypominające nieco stare motocykle, stąd też zwykło się mówić na to "choppery". Ja jednak wolę nazywać je po prostu customami. Jednak mniejsza o to. Tym razem skupię się jednak nad tym co konkretnie zrobiliśmy, a raczej czego nie udało się nam dokończyć.
Był, a właściwie cały czas jest jeden taki projekt którego mimo upływających lat nie dokończyliśmy. Tak jak dwa pierwsze "wynalazki" udało sie nam zbudować, tak ten, zaprojektowany jeszcze na lekcji chemii w gimnazjum, stoi cały czas w garażu u czeka na swoje dni.
Na szczęście dni te w końcu nadeszły, bowiem mamy w końcu zamiar go dokończyć. Głupio tak patrzyć się na niedokończony projekt, który mieliśmy zrobić przecież jak zwykle, czyli raz dwa :D Zatrzymaliśmy się jednak na widelcu. Miał być trapezowy amortyzowany, potem coś nie wyszło, zmieniliśmy plany, nie zrobiliśmy nic. W końcu Marek zrobił, dwupółkę na pałę i tak czekał chyba kolejne dwa lata.
Najgorsze jest to że tak niedużo zostało. Z drugiej strony to chyba dobrze, bo jak dobrze pójdzie to już niedługo będziemy mogli powiedzieć znamienne słowa - "byle się jeszcze dziś przyjechać" :)
Także zapraszam do oglądania pierwszego filmu o reaktywacji naszego najdłuższego projektu. W miarę postępu prac będą oczywiście kolejne.