piątek, 20 października 2017

[PORADNIK] Naprawa uszkodzonego gwintu pedału

Ostatnio miałem okazję spotkać się z problemem który na szczęście nie często widuje się na oczy, no i na szczęście nie dotyczył mnie i mojego roweru. Mowa oczywiście i uszkodzonym gwincie pedału w korbie. Uszkodzonym to raczej mało powiedziane. W tym przypadku gwint został niemalże wyrwany do gładkiego. Pedał można było wkładać i wyciągać do woli.

Raczej się zepsuło...
Już przy jego odkręcaniu było czuć wyraźny, bo dość duży, opór. Niestety pedał było trzeba zdemontować aby sprawdzić na 100% co trzeszczy w podczas pedałowania. Po przegwintowaniu na gwint nominalny, czyli 9/16", i wkręceniu pedału, ten nie chciał się już dalej przyjaźnić z korbą i podczas jazdy odpadł razem z gwintem. Widocznie gwint był już na tyle uszkodzony że to co zostało po przegwintowaniu nie wystarczyło to utrzymania wszystkiego na swoim miejscu.

Do uszkodzenia gwintu może oczywiście dojść tylko i wyłącznie pedały wkręcamy niestarannie, na opak lub gdy sam gwint na osi pedału jest w którymś miejscu uszkodzony np. spłaszczony w wyniku upadku pedału na twardą powierzchnię.

Wiele osób w tej sytuacji rozłożyłoby ręce i szykowało pieniądze na nowe korby. Jest to jedno z najprostszych rozwiązań. Niewątpliwie jedyne opłacalne gdy mamy tanie korby np. z niewymiennymi blatami lub w już w jakiś inny sposób uszkodzone. Problem pojawia się jednak w przypadku gdy szkoda nam naszych korb. Może ze względu na cenę, a może nawet i sentyment bo tak dużo wytrzymały :) Zawsze można też zmienić tą jedną zepsutą korbę na taką samą sprawną, jednak raczej zawsze wiąże się to z koniecznością przebierania w ofertach używanych korb, a i prawdopodobieństwo trafienia sprawnego egzemplarza interesującego nas modelu jest krótko mówiąc nie najwyższe.

W sytuacji gdy nie chcemy pozbywać się korby, a chcemy jeszcze na niej pojeździć rysuje się jedyne rozwiązanie - naprawa. I teraz najważniejsze. Da się to zrobić i nie jest to trudne, na pewno nie tak jak mogłoby się się wydawać. Jednym problemem mogą okazać się narzędzia, które jak wiadomo nie są za darmo. Jeśli jednak mamy dość wartościowe korby, może okazać się że nawet kupienie "zestawu naprawczego" do jednego tylko użycia, nadal będzie się opłacać. W innym wypadku raczej musimy udać się do serwisu który się tego podejmie.

Zakładając że chcemy zdać się na swoje profesjonalne umiejętności młotka i przecinaka (czyt. serwisowe :P) potrzebujemy czegoś takiego:

Gwintownik Unior 1695.1AL
Wkład naprawczy Unior 1695.4A
Ten konkretny gwintownik i tuleja są przeznaczone do naprawy lewej korby i oczywiście dla prawej korby potrzebujemy zestawu z odwrotnym gwintem. Ale to chyba jest oczywiste. Oczywiście można stosować różne metody naprawy czy zestawy rożnych producentów. Jednak u nas na serwisie w LikeBike posiadamy ten konkretny i muszę przyznać że sprawdza się w stu procentach.

Zaletą tego rodzaju gwintownika jest to że nie wymaga on wiercenia na większy rozmiar przed nagwintowaniem. Gwintownik po prostu wkładamy w to co zostało z naszego otworu na pedał i kręcimy w odpowiednią stronę, tak jakbyśmy przykręcali ten właśnie pedał.

Zaczynamy pracę
Istotnym aspektem jest oczywiście dobre zamocowanie naprawianej części w imadle, aby nie porysować elementu warto zastosować miękkie szczęki z aluminium. My używamy tych z ParkToola, niby służą głównie do mocowania osi piast i innych okrągłych rzeczy. Jak widać głównie. Jest to oczywiście dużo lepsze rozwiązanie niż owinięcie korby szmatą. Nie dość że przez szmatę na pewno przeciśnie się wzór na szczękach imadła, to na dodatek nie gwarantuje to pełnej stabilności. A będziemy tutaj potrzebowali nieco siły.

Warto też gwintownik nieco posmarować jakimś olejem. Znacznie wpływa to na trwałość narzędzia. Jeśli mamy zamiar użyć go tylko raz to niby możemy to olać, ale nikt nigdy nie wie kiedy co się przyda. Narzędzia zawsze warto szanować.

Teraz musimy kręcić przyciskając gwintownik w stronę korby. Warto do kręcenia użyć uchwytu do gwintowników, ale od biedy nada się też klucz nastawny. Lepiej taki większy żeby była dobra dźwignia. Na tym etapie trzeba skupiać się na tym czy gwintownik prosto tnie nowy większy otwór w korbie, bo gdy już go powiększy to nie ma odwrotu. Wiadomo że minimalna krzywizna nie będzie wyczuwalna podczas jazdy, ale warto się skupić. Na samym początku można sobie też pomóc lekko wbijając gwintownik w korbę. Po prostu nie zawsze chce zacząć ciąć. Po chwili powinniśmy dojść do tego etapu:



W tym momencie, nie pozostaje nam nic innego tylko kręcić dalej i gwintować, aż cały gwintownik przejdzie przez otwór korby i wypadnie dołem.

Koniec gwinowania...
...i odpady, reszta gdzieś na podłodze




















Nowo powstały otwór powinien się już błyszczeć i mienić świeżo odsłoniętym aluminium. Jest to oczywiście otwór przygotowany pod tuleję naprawczą a nie sam pedał.


Tuleję wkręcamy oczywiście na coś co przytrzyma ją na swoim miejscu. Może to być jakiś mocny klej do gwintów czy klej do osadzania łożysk. Najważniejsze żeby było mocne żebyśmy w przyszłości nie wykręcili pedału razem z tuleją. Tuleja jest w większości przypadków nieco dłuższa niż potrzebujemy, tak więc możemy postąpić w dwojaki sposób. Możemy wkręcić ją do równo do krawędzi od strony pedału i nic nie szlifować bo to co lekko wystaje z drugiej strony nikomu nie przeszkadza. Albo wkręcić ją do tylnej krawędzi korby. Wtedy musimy zeszlifować to co wystaje od zewnętrznej. Druga metoda wymaga nieco precyzji w operowaniu raczej małą szlifierką, tak aby nie porysować korby bardziej niż jest. Jeśli już szlifujemy bo chcemy żeby nie było widać naprawy to polecam raczej właśnie stronę zewnętrzną, ponieważ tam i tak są już ślady montażu pedałów.

Ja wybrałem opcję pierwszą i mniej inwazyjną.

Zewnętrzna...
... i wewnętrzna




















Teraz trzeba tylko poczekać aż klej którego użyliśmy utwardzi się w pełni i można montować wszystko do kupy i iść pojeździć. Część osób zalecałaby pewnie jeszcze montaż pinu pomiędzy tuleją a korbą, tak aby uniemożliwić wykręcanie się tulei. Można i tak, jednak sam klej wystarcza. Trzeba też oczywiście pamiętać że pedały wkręcamy na smar, a i nie trzeba ich dokręcać na pałę. W zasadzie to nic nie dokręcamy na pałę. Jeśli pedały nie zapieką się w naszym nowym gwincie to nie ma możliwości żeby wkładka wykręciła się razem z pedałem.


Jak widać powyższa naprawa zakończyła się powodzeniem, a korba wróciła do roweru i trzyma prawdopodobnie mocniej niż oryginał. A to z powodu tego że wkładka jest oczywiście stalowa, a to raczej uniemożliwia jej zniszczenie, bo po prostu jest wysoce prawdopodobne że prędzej ktoś zmieli gwint na osi pedału niż wkręci go nie tam gdzie trzeba.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz