środa, 16 kwietnia 2014

Serwis hamulca hydraulicznego [Avid Code]

To jest właśnie ten kolejny post o którym pisałem w poprzednim. Nie chciałbym żeby doświadczenia jakie zdobyłem podczas serwisu swoich hamulców pozostało dostępnie tylko dla mnie. Tak więc postanowiłem napisać taki pseudo-poradni jak się za to zabrać. Pseudo z tego względu że nie będzie to typowy poradnik jak zrobić to krok po kroku. Takie instrukcje są dostępne na stronie SRAMa. Żeby jednak działać zgodnie z instrukcją potrzebne są czasem narzędzia z których dostępnością może być problem w typowym domu (czyt. mini serwisie rowerowym :D). Napiszę wiec jak się za to zabrać domowym sposobem, i zrobić to tak żeby być z siebie zadowolonym nie psując jednocześnie hamulców.

Na początek to napiszę czemu tak na prawdę warto przeserwisować hamulce, szczególnie te pracujące na płynie DOT. Chodzi głównie o to że płyny z tej kategorii są raczej agresywne dla uszczelek, nawet tych z odpowiedniej gumy (chyba EPDM o ile się nie mylę), a po za tym nie zapewniają smarowania. Tak więc przyczynia się do szybszego zużycia układu: wytarcia cylinderków, tłoczków itp. Wiemy tez że hamulce nie pracują też w idealnym środowisku :D Przecież tak bardzo lubimy jeździć w terenie, nierzadko w błocie. To wszystko w minimalnym stopniu przedostaje się do układu i odkłada się na dnia cylinderków. Sam rozbierając przedni zacisk zauważyłem że w dolnych cylindrach była spora ilość czarnego osadu, który raczej niechętnie odchodził od powierzchni. Przez to że odpowietrznik znajduje się u góry zacisku, raczej ciężko przepłukać płyn z breją który jest na dole zacisku i w ogóle w zacisku.

Tak więc przystępując do serwisu warto byłoby zaopatrzyć się w smar do tłoczków. Ja kupiłem ATE Bremszylinder-Paste polecał ją sam Andrew z forumrowerowe.org. Można oczywiście kupić ten smar od Avida/SRAMa też wystarczy pewnie na bardzo długo. Jednak nawet "jedna porcja" (tubka) smaru ATE jest tańsza niż opakowanie PitStopa.


Tubka ATE Bremszylinder-Paste
Muszę przyznać że zdziwiłem się trochę jak przyszła paczuszka z tym smarem/pastą. Troszkę duża ta tubka. W sumie to większa jak pasta do zębów, mieści ona 180g pasty. Czyli wystarczyłoby pewnie do serwisu TIRów na rok :D Jak ktoś z okolic Włocławka by chciał to nie ma problemu mogę odstąpić trochę mi aż tyle nie potrzebne.
UWAGA! Do hamulców które pracują na płynach DOT nie stosować żadnych innych smarów niż te konkretnie przeznaczone do tego płynu. Po pierwsze można rozdupcyć uszczelki (puchną jak się je zaleje np. mineralem). Po drugie, nawet jeśli nie zły smar nie rozwali nam uszczelek to może nie rozpuszczać się w DOTcie i po pewnym czasie tworzyć "kluski" i zatory np. w przewodzie. Raczej nie przyjemna sprawa.

Do serwisu potrzebny jest jeszcze zestaw do odpowietrzania i trochę DOTa ja mam od Motorexa, ale może być taki ze stacji benzynowej. Te płyny są raczej tanie w porównaniu z mineralnymi (np. Shimano). Butelki zaczynają się chyba od 0,5 litra. Na pewno wystarczy, nawet mimo tego że układ trzeba przelewać kilka razy, a tym bardziej w zaciskach czterotłoczkowych. I do przelewania i prowizorycznego odpowietrzania potrzebny jest właśnie zestaw do odpowietrzania (ang. bleed kit). Wiadomo że fajnie by było mieć taki oryginalny od Avida, ale nie jest to jednak konieczne. Jakieś zamienniki z allegro po kilkanaście złotych czy nawet własnoróba spisuje się znakomicie o ile umiemy tego używać. Ja mam takie coś:



Jest to chyba zestaw firmy A2Z, kupiłem go w komplecie z Juicy 3 i zostawiłem sobie po ich sprzedaży bo bardzo się przydaje. Na fotce znajduje się jeszcze strzykawka i wężyk z końcówką od systemu speed lube z Totema. Leży u mnie to korzystam :D To właśnie na nim nauczyłem się odpowietrzać hamulce. Przy okazji chciałbym zdementować często słyszane głosy jakoby nie dało się tym odpowietrzyć hamulców tak jak trzeba. Nie prawda. Da się tym odpowietrzyć w sposób idealny, czyli wg. mnie taki kiedy po odwróceniu roweru i naciskaniu klamki hamulce nie zapowietrzają się.

Aha, jeszcze jedna sprawa. W takich zestawach jak widać nie ma uszczelek przy końcówkach. Chcąc jednak odpowiednio wszystko uszczelnić, za każdym razem wycinam sobie krążek ze starej dętki i nacinam tak żeby dało się go założyć na końcówkę. Takie uszczelnienie w zupełności wystarcza.

Gdy już mamy smar i zestaw do odpowietrzania, warto sprawdzić stan narzędzi. Wiem to po sobie, bo miałem lekko kiepski imbus czwórkę i objechałem gniazda w dwóch śrubach od tylnego zacisku. Ale o tym szerzej w kolejnym poście. Jako że nie chcemy robić sobie kłopotów (ja miałem) to warto robić serwis dobrymi narzędziami tzn. raczej świeżymi imbusami bo każde nawet dobre z czarem się zużywają tym bardziej gdy wojowaliśmy nimi z kiepskimi śrubami. Zawsze jeśli końcówka jest już mocno zużyta, można zwyczajnie obciąć kątówką te kilka milimetrów i cieszyć się świeżym kluczem. Ja tak zrobiłem, ale jak było już za późno :/

Teraz przejdźmy do samego serwisu.

Po pierwsze, proponuję zacząć od serwisu zacisku. Wynika do z tego że robimy to domową metodą tzn. bez żadnych kompresorów itp. Nie ma co się łudzić że po rozpołowieniu zacisku wypchniemy tłoczki strzykawką z powietrzem czy nawet płynem. Po prostu się nie da. Powietrzem bo zbyt ściśliwe, a płynem też nie, bo nie to przełożenie układu hydraulicznego, a po za tym nie uszczelnimy dokładnie połączenia.

Gdy zaczynamy od zacisku to oczywistą sprawą jest że musimy go najpierw rozpołowić. Tak jednak nie jest. Mimo tego warto już teraz ogarnąć jak się za to zabrać. Aby to zrobić należy okręcić spalające go śruby.




Sądzę że każdy lubi iść na łatwiznę. Proponuję więc poluzować te śrubki jeszcze wtedy gdy zacisk tkwi w naszym rumaku. Ułatwi to zadanie, cały rower jest raczej stabilniejszy, a to znacznie ułatwia odkręcenie śrub które są raczej mocno dokręcone. Da się to okręcić trzymając zacisk w ręku, ale po co :D Trudniej też wtedy rozwalić gniazdo na imbus, które jest zazwyczaj płytsze niż w zwykłych śrubach, ze względu na zastosowanie w zacisku śrub z obniżonym łbem. Nie ma co się bać o to że zachlapiemy płynem tarczę lub klocki. Wystarczy tylko ruszyć śruby. Nie spowoduje to wycieku bo o-ringi nadal są bardzo mocno ściśnięte. Resztę odkręcamy po kolejnej części serwisu.

Czyli tej w której wypychamy tłoczki. Robimy to korzystając z układu hamulca. Czyli zwyczajnie naciskamy klamkę tak bardzo aż wyleci nam jakiś tłoczek. Tutaj jednak pojawia się problem z hamulcami czterotłoczkowymi. Jak wiadomo są wtedy do 2 tłoczki na stronę, a fajnie byłoby wypchnąć obydwa na raz. O ile mniej roboty z przelewaniem :D Od razu powiem. Da się to zrobić. Nie jest nawet tak trudno, jednak nie zawsze się udaje. Mnie na przykład 3 razy udało się wypchnąć dwa na raz, za czwartym niestety musiałem robić to osobno :/

Wypchnięcie obydwóch tłoczków na raz bardzo ułatwia wsadzenie czegoś w tą szczelinę w której obraca się tarcza. Szczelina ta ma ok. 4mm szerokości. Tak więc z doświadczenia wiem że imbus czwórka powinien tam wejść. W innych hamulcach może być inaczej, ale wtedy powinien pasować jakiś śrubokręt czy Torx, nada się cokolwiek. Chodzi tutaj o to aby ograniczyć maksymalne wysunięcie tłoczków z bloku zacisku. Tłoczki zwyczajnie oprą się o ten przedmiot i nie wypadną dopóki go nie wyjmiemy. Jeśli mocno wyjdzie jeden a drugi nie to można oczywiście ten który wyszedł za bardzo wepchnąć z powrotem i wypychać jeszcze raz, i zapętlać te operacje do momentu kiedy tłoczki będą raczej równo albo obydwa oparte o ten klucz.

Gdy tłoczki są równo oparte o nasz ogranicznik, możemy ten magiczny ułatwiacz usunąć i wypychać tłoczki dalej, teraz jednak jeszcze bardziej powoli. Gdy zobaczymy że jeden z nich już niedługo wyjdzie, a drugi jest bardziej mozolny, możemy ten szybszy lekko przytrzymać i wyciskać ten drugi.

Jeśli jednak nie wypadną nam obydwa, ale jeden z nich jest już na skraju. Może spróbować wyciągnąć go palcami. Nie radzę stosować żadnych kombinerek, kleszczyków, żabek ani niczego twardego. Tłoczki są raczej kruche i przy ewentualnym omsknięciu się naszego "nieautoryzowanego narzędzia" mogą dokumentnie rozwalić tłoczek, a to to dodatkowe koszy. Dlatego też nie zachęcam do takich operacji. Jednak sam przyznam się że w akcie desperacji próbowałem, lekko pociągnąć tłoczek takimi małymi kleszczykami przez szmatę. Tłoczek wyszedł cały i nie uszkodzony. Jednak nie polecam, szczególnie tym którzy nie czyją się zbyt pewnie lub mają naprawdę fajnie i drogie hamulce :D


Gdy pomyślnie udało nam się wypchnąć dwa tłoczki (albo mniej pomyślnie - jeden), możemy w końcu rozkręcić zacisk. Teraz gdy już mamy poluzowane śruby, nie powinno być to żadnym problemem.


Rozłożony zacisk po udanym wyciągnięciu tłoczków
 
A tutaj z tłokami jeszcze na miejscu
Teraz bardzo łatwo zauważyć ile syfu potrafi się odłożyć przez nasz "interwał serwisowy". Nie wiem jaki był w przypadku moich hamulców, ale mogło to być ładne kilka lat, są to bowiem jeszcze stare Code'y chyba 2006 i mimo że kupiłem je od pierwszego właściciela to po ich stanie jakoś wątpię że było przy nich robione cokolwiek po za przelewaniem świeżym DOTem, o ile "serwis" nie ograniczał się tylko do odpowietrzenia układu.


Wróćmy jednak do naszego poradnika. Jak wiadomo, nie chcemy żeby ten syf dalej tkwił sobie w cylindrach. Należy w takim razie go usunąć jakąś szmatką. Ja używałem ręcznika papierowego i powiem że na komplet hamulców, poszło go na prawdę sporo. Czasem musiałem pomóc sobie małym płaskim śrubokrętem aby ruszyć tą przywartą mazię. Uszczelek nie wyciągałem, po prostu przetarłem do czystości. Gdy hamulec nie cieknie to nie ma konieczności wymiany uszczelek. Myślałem żeby zmienić wszystkie uszczelki dopasowując jakieś square-ringi i o-ringi z EPDM ale stwierdziłem że to nie ma sensu póki nie dzieje się nic niepokojącego.

Gdy już wyczyścimy tłoczki i cylinderki, przyszedł czas na cel naszych wcześniejszych działań, czyli smarowanie. Bierzemy tubę lub opakowanie naszego smaru w dłoń i delikatnie smarujemy tłoczki i uszczelki na powierzchni pracującej. Zapewni to odpowiedni poślizg, a także zabezpieczy przed szkodliwym działaniem płynu hamulcowego. A po to właśnie robimy serwis żeby nasz sprzęt dłużej cieszył nas bezproblemową pracą.

Po przesmarowaniu tego co trzeba zwyczajnie wciskamy tłoczki na swoje miejsce. W instrukcji proponowali by pomóc sobie niejako wkręcając je. Faktycznie może to pomóc. Ja jednak tak nie robiłem, tylko zwyczajnie wciskałem. Po przesmarowaniu nie sprawia to żadnych problemów, wszystko wchodzi gładko tak jak powinno.

Po powyższych operacjach przyszedł czas na punkt zwrotny całego algorytmu - skręcenie zacisku do kupy (z podłączoną klamką oczywiście) i prowizorycznie zalanie układu. Prowizoryczne, czyli takie które umożliwi mu co najmniej przybliżona pracę tzn. wypchnięcie pozostałych tłoczków z bloku. Dlatego właśnie że jest to prawdopodobnie najbardziej pracochłonny etap lepiej jest postarać się i wypchać po dwa tłoczki na raz. Zadziwiające jest jednak jak łatwo jest w miarę dobrze zalać i odpowietrzyć układ. Wykonywanie tego tak jak jest opisane w instrukcji obsługi nie ma sensu. Da się to zrobić kilka razy przepychając płyn przez układ i odciągając powietrze strzykawką. Po pierwszym razie raczej powinniście ogarnąć jak to się robi. Wykonanie tego etapu bardzo ułatwia znajomość budowy całego układu. Wiemy wtedy w jaki sposób odsysać powietrze itp.

Po pomyślnym zalaniu układu przystępujemy do wyciskania tłoczków z drugiej strony. Wydaje się proste, tak jednak nie jest. Dzieje się tak ponieważ gdy jedne tłoczki są wyczyszczone i przesmarowane to lubią sobie one wyprzedzać te które chcemy teraz przeserwisować. Jak więc je zablokować?  Ja zrobiłem to jak zwykle, czyli na patencie :D Wszyscy wiemy że na zipy (oaski zaciskowe) i power tape da się zamocować wszystko. Tym razem użyłem zipów. Używałem takich białych, cienkich 10 centymetrowych z Kauflandu. Na jedno blokowanie poszło z 5-6 sztuk, są one jednak tanie bo packa 100 szt. kosztuje jakieś 3 złote.

Szkoda że nie zrobiłem zdjęcia jak to wyglądało. Łatwiej byłoby wtedy wam zrozumieć co i jak. Postaram się jednak dosyć dobrze zobrazować to tekstem :D

Tak więc aby zablokować tłoczki, zapiąłem zipy wokół jednej strony zacisku tak żeby uniemożliwiały tłoczkom wyjście. Da się to zrobić, sądzę że im szersze opaski tym lepiej. Są wtedy sztywniejsze i nie rozciągają się tak pod wpływem siły z jaką wypychane są tłoczki. A jest ona raczej duża, w końcu zatrzymujemy tym rozpędzony rower z naszymi ciałami.

Samo wypychanie tłoczków przebiega podobnie jak wcześniej, trzeba tylko uważać żeby opaski nie spadły nam z blokowanych tłoków. Znowu staramy się zrobić to "kompleksowo" i wypchnąć obydwa na raz. Znacznie przyśpiesza to cała operację, a także zaoszczędza nam nerwów.

W tym momencie algorytm powtarza się do momentu gdy przeserwisujemy już cały zacisk. Wtedy możemy przejść do serwisu klamki. 

Ogólny schemat zabiegu opiszę na przykładzie moich hamulców. Jednak klamki od hamulców dwutłoczkowych jak i czterotłoczkowych nie różnią się zbytnio. Różnice konstrukcyjne występują raczej w Elixirach. Po za nimi większość klamek jest bardzo podobna. Warto jednak zobaczyć jakiś schemat, przekrój przez klamkę czy cokolwiek by wiedzieć czego możemy się spodziewać.

Ja serwis klamki zawsze rozpoczynam od odkręcenia pokrywy zbiorniczka wyrównawczego. Robię tak by odciągnąć z niego płyn. Będzie wtedy mnie do rozlania się gdy wyjmiemy tłok klamki. Po opróżnieniu zbiorniczka zabieramy się za resztę. Najpierw trzeba ściągnąć samą dźwignię. W Code'ach jest ona osadzona na 3 łożyskach maszynowych i wystarczy odkręcić śrubę ściskającą całość. W rodzinie Juicy trzeba odkręcić śrubkę trzymającą sworzeń (z tego co pamiętam to opisywałem kiedyś operacje likwidacji luzu w Juicy TUTAJ, powinno to być tam widać).

Po ściągnięciu klamki należy wyjąć pierścień Segera na którym opiera się całe te ustrojstwo które siedzi w klamce. Warto teraz uważać ponieważ wewnątrz jest sprężyna i może dość do wystrzelenie tłoczka. Jeśli chcemy mieć całe oczy i nie chcemy szukać części po pokoju to radzę zrobić to w miarę inteligentnie tzn. nie w stronę oczu, najlepiej tak żeby tłok wystrzelił nam w dłoń.

Czasem jednak zdarza się (np. u mnie) że tłok sam nie chce wyjść. Wtedy nigdzie nam nie wystrzeli. Trzeba go jednak jakoś wyciągnąć. Tym razem nie ma co się szczypać, trzeba rwać go jakimiś szczypcami. Może nie na siłę, ale złapać i wyciągnąć. Musi przecież wyjść.

Dobra, mamy już wnętrzności klamki na stole lub w dłoni. Nie pozostaje nic innego jak wyczyścić wszystko z ewentualnego syfu, przesmarować smarem i umieścić z powrotem na swoim miejscu. Ta czynność może wydać się nieco skomplikowana ze względu na sprężynę która będzie nam pchała cały tłok z powrotem w przestrzeń kosmiczną :D Można to ominąć. Z pewnością zauważyliście w zbiorniczku wyrównawczym taką dziurkę. To właśnie przez nią do układu w razie potrzeba dolewany jest płyn ze zbiorniczka. Teraz ten otwór przyda się nam podczas serwisu. Aby zablokować tłoczek wewnątrz, wystarczy najpierw wepchnąć tłok a następnie przez otwór włożyć jakiś cienki przedmiot np. oszlifowany (tak żeby był tępy i nie miał zadziorów) cienki gwoździk. Zablokuje to tłoczek, a my będziemy mogli spokojnie umieścić pierścień Segera który uniemożliwi wystrzelenie bebechów już po usunięciu blokady. Czyż nie banalne.

Gdy już uda nam ie umieścić z powrotem zawartosć klamki w jej cylindrze, musimy tylko skręcić jej resztę tzn. przykręcić samą dźwignię i zamknąć zbiorniczek wyrównawczy. Ja przed jego zamknięciem, posmarowałem jeszcze membranę smarem, nie wiem czy coś to da. Może połączenie lepiej się uszczelni, może będzie mniej narażona na szkodliwe działanie DOTa. Nie wiem, sądzę jednak że zaszkodzić nie powinno.

Mamy więc już skręcony i przeserwisowany cały hamulec. W tym momencie nie pozostało już nic innego jak włożyć klocki do zacisku i odpowietrzyć hamulec (lub odwrotna kolejność) zależy czy odpowietrzamy już na rowerze i czy czujemy się pewnie (tzn. wiemy że nie zalejemy klocków płynem). Przed tym, watro jednak jeszcze obmyć z zewnątrz hamulec. DOT ma takie właściwości że pozostawiony na lakierze może go bardzo łatwo uszkodzić, a tego nie chcemy. Tak więc lepiej aby ewentualne jego pozostałości zostały usunięte.

Przy okazji serwisu hamulca proponuje jeszcze profilaktycznie wyczyścić tarczę i klocki. O tym jak to zrobić można przeczytać w moich wcześniejszych postach:

 - czyszczenie tarczy
 - czyszczenie i wypalanie klocków 

Jeśli zalejemy i odpowietrzymy hamulec to w sumie jest to już koniec serwisu. Możemy teraz wyjść przewietrzyć siebie po wdychaniu oparów DOTa (ach ten miętowy zapach) i przetestować hamulce.

Jeśli ktoś miałby jeszcze jakieś pytania, to chętnie udzielę odpowiedzi.


PS. Ale żem się rozpisał. Ciekawe komu będzie się chciało to czytać :P Jeśli ktoś miałby jeszcze jakieś pytania to pisać, chętnie odpowiem.

3 komentarze:

  1. Wielkie Dzięki!
    Bardzo przydatna informacja jak wyciągnąć tłoczki z zacisku, świetny poradnik! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę że znasz te hamulce bardzo dobrze :)

    Mam identyczne i w związku z tym mam pytanie i nadzieję że mi pomożesz. Mianowicie nie daję rady z jego odpowietrzeniem. W momencie kiedy należy wkręcić strzykawkę w zacisk i klamkę i przecisnąć płyn przez cały układ, naciskam na tłok strzykawki przy zacisku ale mam wrażenie jakby nie był drożny (naciskam z całej siły ale płyn nie chce przedostać się do strzykawki przy zacisku) choć to raczej niemożliwe bo przed odpowietrzaniem miał miękką klamkę ale trochę działał. Powiedz mi proszę co może powodować taki stan rzeczy? Może w zły otwór w zacisku wkręcam strzykawkę (wkręcam w ten który jest po zewnętrznej stronie przewodu)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za bardzo odkręcasz pokrętło regulacji klamki(czyt. Odsuwasz od kierownicy) i układ jest zamknięty, ma być 75-80 mm od kiery i wtedy przejdzie płyn między strzykawkami, też miałem kiedyś ten problem i nie wiedziałem o co chodzi.

      Usuń